29.05.2017

Trzymaj tempo z drużyną Ceneo.pl

Pracujemy zespołowo, więc wiemy, jak ważna jest integracja. I to nie tylko na wyjazdach integracyjnych – my po prostu lubimy ze sobą przebywać.
Sezon rowerowy? Kręcimy drużynę dla Ceneo – o tym już niedługo na naszym blogu. Ciepło i słonecznie na dworze? Pograjmy więc w siatkówkę plażową- boisko jest przy naszym biurowcu. Bieg Firmowy i Survival Race? Nie zabraknie tam reprezentacji pod pomarańczową banderą Ceneo.

Oto krótka relacja z tegorocznego Biegu Firmowego, w którym wzięły udział trzy drużyny zapalonych biegaczy.

Tuż po biegu i żadnych oznak zmęczenia!! Klasa sama w sobie.

Ekipa Ceneo rozwiązała w sobotę, 20 maja, worek z medalami. Trzy drużyny, po pięć osób każda, wystartowały w Biegu Firmowym zorganizowanym na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. Każdy miał do pokonania 5 km, chociaż niektórzy zapisywali się, licząc, że tę piątkę dzieli się na pięć osób… Krótko mówiąc, było jak u Hitchcocka, zaczęło się od trzęsienia ziemi.

 

„W Biegu Firmowym jako drużyna startujemy od pierwszej edycji. Dla dużej części z nas jest to walka z własnymi słabościami i próba bicia życiówek. Zapisy na pierwszą edycję zawodów były dla mnie inicjatorem rozpoczęcia przygody z bieganiem. Cieszę się bardzo, że mogę wciąż reprezentować i wspierać drużynę Ceneo w tego typu eventach. Z roku na rok nasze drużyny osiągają lepsze czasy i zajmują wyższe pozycje i choć do Nokii nam daleko, to mam nadzieję, że w kolejnej edycji przyciśniemy z formą jeszcze mocniej!”

 

Magda

 

Po oswojeniu myśli, z jakim dystansem przychodzi się zmierzyć, wszyscy stawili się w dniu zawodów uzbrojeni w bojowe nastroje. Równie wojownicze były nazwy naszych drużyn: „Biegnę wolno, bo kolka”, „Którędy do mety”, „Kazali nam”. Rozmowom na temat taktyki, diety i wyższości adidasów nad trampkami nie było końca. Do tego stopnia, że nie wszyscy zdążyli się porządnie rozgrzać.

Pełne skupienie przed biegiem – wszystkie żelki już zjedzone.

Żarty żartami, ale po minięciu linii startu, zaczynała się prawdziwa walka. Kawał zdrowia, a być może i płuc, zostawiliśmy na wałach, którymi biegła trasa. Najlepszym biegaczem okazał się Jacek Rybiański. Kondycji może mu pozazdrościć niejeden Kenijczyk. Potrzebował niewiele ponad 20 minut, żeby przebiec trasę. Pozostali biegli dokładniej i trochę więcej czasu poświęcili na pokonanie 5 km. Ostatecznie wszyscy byli ze swoich występów zadowoleni. Okazało się bowiem, że sukces niejedno ma imię. Jedni walczyli z czasem, inni przyrzekli sobie, że całość trasy pokonają bez zatrzymania, a jeszcze inni nie chcieli dać się wyprzedzić, „temu gościowi w okularach”. Zdecydowana większość zawodników toczyła boje z Buką biegania, czyli kolką. Na szczęście nawet ona musiała uznać naszą wyższość.

Czarny koń drużyny „Biegnę wolno, bo kolka”, który wyjątkowo tym razem kolki nie dostał 🙂

Z biegu wróciliśmy z medalami, z poczuciem, że tworzymy świetny team, a każdy jest częścią ostatecznego sukcesu. Sporo też się nauczyliśmy. Na przykład:

-że jeżeli obiecujemy poprawić swoją formę za rok, to ten rok mija, jak z bicza strzelił.

-że żelki są świetnym posiłkiem przed bieganiem, szczególnie te kwaskowate.

-że zdobywanie medali nie może się znudzić.

Potwierdziliśmy też, że świetnie bawimy się w swoim towarzystwie w pracy i poza nią.

 

„Bardzo sympatyczny i dobrze przygotowany event, który nie tylko pozwala promować aktywny zdrowy tryb życia, ale przede wszystkim pomóc dzieciaczkom, które tego szczególnie potrzebują. Dlatego bardzo cieszy, że udało nam się wystawić aż 3 drużyny, a każdy dał z siebie wszystko na miarę swoich możliwości. Zawsze z wielką przyjemnością startuję w takich imprezach”

 

Jacek